Dzień,jak co dzień,musiałam iść do szkoły.Najgorsze miejsce jakie tylko chyba może być.Nie licząc już nawet Santiago Bernabeu,na które bym nie weszła,ale bywa już.Czy to na prawdę jest konieczne ?
Do tego jeszcze poniedziałek,masakra ...
Ubrałam,ogarnęłam zjadłam jakieś śniadanie i zbierałam się już do tej szkoły,w sumie mam nie daleko do szkoły z 5 minut,chyba,zależy.
Wszystkie 6 lekcji przeżyłam jak przeżyłam do puki nie zaczęła się ostatnia 7 lekcja - czyli w-f.Lubię w-f ale czasem mam ochotę nie ćwiczyć.
Nie ćwiczyłam z tego względu,że miałam palca "chorego" i był w bandażu.Bo kaleka dostała piłką lekarską na treningu i się dziwi potem,że ma spuchniętego.
Siedziałam na ławce i czytałam książkę,bo co miałam innego robić ? Siedzieć i zbijać bąki ?
Był jakoś początek lekcji,siedziałam i "zagłębiałam się" w treść książki.
Siedziałam akurat na połówce,gdzie chłopacy z 3 klasy grali w siatkówkę. Odłożyłam książkę i oglądałam jak grali.Ja niestety nie posiadam umiejętności do gry w siatkówkę,ani w kosza.Musze pozostać przy piłce ręcznej i nożnej.
Moją uwagę jednak przykuł pewien chłopak w koszulce FC Barcelony z sezonu 12/13.
Spoglądałam na niego przez prawie całą lekcję.Nie powiem całkiem,całkiem.
Ale tak,żeby czasem sobie nie pomyślał,że jestem jakaś nienormalna.
Jednak najbardziej mnie intrygowało jak On ma na imię.
Nie dawał mi spokoju,przez cały dzień.
Chciałabym z nim pogadać.Chociaż chwilę,nic więcej.
Lecz moja nieśmiałość mi przeszkadza w tym,jeśli chodzi o rozmowę ze starszym chłopakiem.
Po przyjściu do domu,zjedzeniu obiadu weszłam na "fejsa" i zaczęłam szukać tego chłopaka.
Przypomniało mi się wtedy,że on chyba chodzi do klasy mojej koleżanki.
Weszłam na jej profil i zaczęłam szukać w znajomych.
Nie zajęło mi to dużo czasu. Wystarczyło,że weszłam na zdjęcie klasowe,klasy koleżanki, był.Wysłałam zaproszenie i czekałam,czy przyjmie.
Michał cały czas "siedział" mi w głowie.
Tylko ciekawe jakiemu chłopakowi spodoba się taka brzydota jak jak ? Ja niestety do najładniejszych w szkole nie należę,niestety,przykro mi bardzo.
Chyba tylko ślepemu,albo głupiemu.
Także pozdro.
Niby z jednej strony dobrze,że jakiś chłopak mi się podoba,ale z drugiej to pewnie kolejne moje zauroczenie,tak jak u mnie to bywa.
Moja szansa na pogadanie z nim jest nikła,nawet powiedzmy 0%. Jestem zbyt nieśmiała,co jest wkurzające co prawda.
Ale nie mogę się jednak poddać bez walki,walkowerem.
Muszę jednak poczekać do czwartku,do zajęć z ręcznej.
Wtedy zapytam koleżanki o niego.
Mam tylko nadzieję,że mi coś o Nim powie.
I nic nikomu nie wyjawi.No jakieś tam mam do niej zaufanie,ale nie takie,jak u przyjaciółki,bardziej koleżeńskie.
Bo później będą nas swatać... A wolałabym jednak tego uniknąć,gdyż byłoby,źle ze mną,i to bardzo.Wolałabym nie wiedzieć,co by było.
Byłaby masakra,kwadratowa masakra.
Gdyby nie to,że jakieś pół szkoły mnie zna ;_;
Hey :*
OdpowiedzUsuńTo ja, Amelia Pirlo z nk.
Śliczne opowiadanie, 10/10 :)
Oby tak dalej!
Pozdrawiam